Dzisiaj zmrok nie zapada³ zbyt gwa³townie. S³oñce leniwie zachodzi³o za horyzont, a ptaki d³ugo jeszcze gawêdzi³y nim wiatr g³aszcz±c wysokie ¶wierki utuli³ dzieñ do snu. Siedzê tak rozmarzona i rozkoszujê siê cisz± niedzielnej sielanki, jeszcze chwila, moment, nim jutro przyjdzie.
Za ogrodzeniem chaos króluje ju¿ od kilku lat. Nieu¿ytki ziemi zasiane wszêdobylskim chwastem odstraszaj±. A jeszcze tak niedawno, szumia³y woko³o k³osy zbó¿ dojrzewaj±ce i ciesz±ce oko z³otem syto¶ci. Dzisiaj nic siê nie op³aca…
Nawet brzozowy zagajnik, pe³en samosiewek wysmuk³ych znikn±³ wiosn±.
Wykosi³a go pomocna d³oñ!
Szkoda, bo tam gdzie rosn± brzozy, tam rozsiewa siê dobra energia i moc wra¿eñ o niespo¿ytej sile marzeñ, a jeszcze do tego las czerwonych kozaków byæ mo¿e…
W sumie teraz, morze chwastów faluje na wietrze, a ja siedzê i ws³uchujê siê w ich szept.
Wiatr zmieni³ dyskretnie kierunek, teraz rozmawia ze ¶wierkami, które stoj± dumnie i nikomu nie pozwol± zaw³aszczyæ swoim prawem dostojno¶ci. Samotne s³owa o wolno¶ci, gdy ich ga³êzie niczym d³onie spracowane gestykuluj± przeciwko niepewno¶ci jutra. Taka mowa cia³a, ledwo zauwa¿alna po zmroku.
Zbyt gwa³towny zwrot wiatru sp³oszy³ ciszê, a samotny je¿ w ¶wietle ksiê¿yca wyruszy³ na ³owy.
Ju¿ pora!
Sprytny maluch tupie, z rozmys³em stawiaj±c krok za krokiem w kierunku dobrobytu.
A ja siedzê i s³ucham, zmrok wyostrzy³ wszystkie zmys³y, a noc powolnym krokiem zaczê³a otulaæ kobiercem spe³nienia, krok po kroku, do snu. ¦wierki przycich³y, a ksiê¿yc - Pan nocy, otoczy³ siê gwiazdami i b³yszczy dumnie u¶miechaj±c siê skrycie, gdy one pojedynczo oderwane od firmamentu spadaj± w granatowy niebyt. Nie s³ychaæ brzêku monet, to z³oto zostanie iluzj± marzeñ. Mo¿e jutro nadejdzie ich czas spe³nienia!
Czuæ ten lekki powiew przepe³niony zapachem lilii. Ich kielichy rozkwit³e w s³oñcu, teraz zamknê³y wrota pe³ne nektaru. Dla wybrañców otworz± siê w dobrym momencie. W tym miejscu nawet ¶wierszcz graj±c dzi¶ w zielone zamar³, na chwilê wstrzymuj±c smyczek… ¶wietliki wróci³y!
B³yszcz± o¶wietlaj±c spokojn± wêdrówkê, zamiar wyostrzy³ wizjê, a wiatr ju¿ ucich³, wycisza emocje przed nocy mrokiem, gdy kolejna gwiazda znów spad³a przecinaj±c b³yskiem niebo, oby na szczê¶cie!
Do snu przywar³y moje my¶li, eksperyment zwany ¿yciem pewnie znowu mi siê przy¶ni.